piątek, 6 września 2013

Usprawiedliwienie

Kochani!! Niestety przez jakiś czas nie będę miała czasu chwalić się moimi nowymi "wytworami". Udało mi się znaleźć pracę! (Hurra!!!). Ale wiąże się to z tym, że mam o wiele mniej czasu na przyjemności, zwłaszcza na początku pracy, gdyż wymaga ona ode mnie poświęcenia dużej ilości czasu na "dokształcenie" się z dziedziny, w której będę pracowała. 
A więc na jakiś moment zawieszam swoją działalność handmade :(( Co prawda będę próbowała coś tam dziergać, ale będą to znikome efekty. Może jakoś to przeżyję. Pozdrawiam i trzymajcie za mnie kciuki, abym wytrwała i nie poddała się zbyt wcześnie :)

wtorek, 3 września 2013

Przytulaśny kociak

UDAŁO SIĘ!!! Uszyłam swoja pierwszą przytulankę!! Tak strasznie się cieszę, że dałam radę, bo jest to moja pierwsza rzecz tego typu. A na dodatek jest to uwielbiany przeze mnie zwierzak :) Szyłam go maszynowo i ręcznie, pyszczek haftowany. 
Nie ma co dłużej zanudzać, tylko pokazuję go Wam. 
Przedstawiam Wam mojego Pana Kota.
 
 
Nie mam pomysłu na nazwanie go, więc OGŁASZAM plebiscyt na najładniejsze i najlepiej pasujące imię do tego oto mięciutkiego kociaka :)) 
Dla najlepszej propozycji - niespodzianka! :)

Alfa Romeo 6C 2300 MM - filcowa zakładka

Witajcie! Ostatnio zdarza mi się sporo (nie)przypadkowych zdarzeń. Znajoma poprosiła mnie o uszycie filcowej zakładki do książki dla chłopca w kształcie samochodu. Zabrałam się za pracę i kiedy byłam już w trakcie szycia, znalazłam przypadkiem dzięki blogowi Diana Art zabawę - wyzwanie na blogu Szuflady. Po wyszperaniu na tym blogu Wyzwania Gościnnej Projektantki, postanowiłam dokończyć zakładkę i zgłosić ją do tejże zabawy. Oto moja filcowa zakładka: 
Alfa Romeo 6C 2300 MM:


Mam nadzieję, że koleżance zakładka się spodoba. Szkoda tylko, że zdjęcia nie oddają realnych kolorów filcu, a dodatkowo filc odbija światło i robi się zjawisko prześwietlenia :/
Biorę udział w Wyzwaniu Gościnnej Projektantki: http://szuflada-szuflada.blogspot.com/

poniedziałek, 2 września 2013

Gliniana kura

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić pewną zacną kokoszkę. Glinianą. To moje pierwsze dzieło, które już wypalone mogłam zabrać do domu, na pozostałe prace muszę poczekać, ponieważ albo czekają na wypalenie, albo czekają na wystawę. Cieszę się, bo jako amatorka na warsztatach z lepienia z gliny, czuję się doceniona. Trzy, a może nawet cztery moje prace zostały wyróżnione przez naszą "szefową" warsztatów, Panią Alicję, na wystawę z okazji dni otwartych lepienia z gliny w Miejskim Centrum Kultury. 
A kurka, o której pisze w tym poście została wypalona metodą raku, czyli wypalana w bardzo wysokiej temperaturze, a następnie natychmiast przekładana do pojemnika z trocinami, w celu redukcji temperatury. Dzięki temu nigdy nie wiadomo jakie barwy osiągnie nasza praca, mimo iż wcześniej szkliwimy ją na konkretne kolory szkliwa. Moja kura została poszkliwiona pięknie brzmiącym szkliwem: Esmeraldą i dostała mieszanki kolorów od turkusu, po błękit, a nawet miedź. Poniżej kilka jej fotek. Tak poza tym śmieję się, że to chyba jakaś nioska, bo mi taki śmieszny duży, a jednocześnie spłaszczony kuper wyszedł, haha :)




sobota, 31 sierpnia 2013

Pracowity dzień

Hey! Dzisiaj miałam bardzo pracowity dzień. Jak to bywa w każdą sobotę u mnie w domu, człowiek próbuje nadrobić zaległości z całego tygodnia. A więc: sprzątanie dużego domu, robienie przetworów (dziś u nas miała miejsce produkcja papryki marynowanej i octu śliwkowego domowej roboty), pranie, zakupy i w ogóle  bieganie w tę i z powrotem. Miałam ambitne plany, że będę szyć, wyszywać itp. Ale niestety nie udało mi się, bo brakło mi czasu, zastał mnie wieczór i sił brakło. Jedynie znalazłam chwilę na obklejenie mojej skrzyneczki z Ikei. Dawno temu kupiłam ją na jakiejś dużej promocji, zabejcowałam na brąz, a dziś nakleiłam na nią panterkową folię samoprzylepną. Kupiłam ją jakiś czas temu w Lidlu, leżała sobie samotnie na półce i chyba czekała specjalnie na mnie ze swoim motywem afrykańskim, które bardzo lubię. Z rozpędu zapomniałam sfotografować całość surowej skrzyneczki, ale przypomniało mi się zanim okleiłam szufladki.


 A tak wygląda efekt końcowy. Dla mnie bomba :)))

 I jeszcze jeden super gadżet do mojej sypialni - PODUSZKA HELLO KITTY :))) Po prostu hicior ;P
Moja mama musi mnie kochać jednak, żeby 25-letniej dziewczynie kupić taką poduszkę. I nie chodzi tu o kolor, bo bardzo mi on odpowiada, ale ja nigdy nie rozumiałam tego szału na Hello Kitty, a tu sama mu się poddałam chcąc, nie chcąc. Ale co tam , poducha jest genialna i bardzo mi się podoba :) Rozjaśnia otoczenie i powoduje tajemniczy uśmiech na mojej twarzy za każdym razem, jak przechodzę obok łóżka :)


Kicia macha do Was i pozdrawia ode mnie!
Czyż nie jest słodka???

czwartek, 29 sierpnia 2013

Filcowe zakładki i kurki, zakładki krzyżykowe

Jest późny wieczór, mam dopiero chwilkę żeby wskoczyć na bloga i krótko przypomnieć Wam o sobie. Ponieważ mam niewiele czasu ostatnio na komputer, niczym się z Wami nie dzielę. Chyba mam jakiś kiepski okres, bo cały czas jestem śpiąca, nieprzytomna i notorycznie zmęczona. Może to jakieś przesilenie? Ale mimo wszystko cały czas coś tam sobie dłubię. Poza doświadczeniami z gliną i moimi glinianymi dziełami (o nich w najbliższym czasie), ostatnio ostro zabrałam się za filc. Ostatnio, dokładnie tydzień temu z okazji swoich urodzin, zakupiłam sobie cały pakiet filcu i dlatego też mam teraz na niego zacięcie. Powstały trzy zakładki do książek i dwie kurki-zawieszki. Zakładki bardzo długo mi się szyje, ponieważ mają bardzo dużo małych elementów. Ale mam z nich niesamowitą satysfakcję. Szycie z filcu sprawia niesamowitą frajdę. W najbliższym czasie będę wykonywała kolejne, już na zamówienie :)
 
A oto kotek i króliczek...:

... a także serduszka:

Zawieszka kurka:
 
Poza tymi pracami pokażę swoją zakładkę filcową uszytą kiedyś dawniej - jest to domek.
 
No i jeszcze dwie skromne zakładki do książek, wyhaftowane krzyżykami z prostymi wzorami geometrycznymi:

A wracając do lepienia z gliny to załapałam totalnego bakcyla :))

niedziela, 25 sierpnia 2013

Filcowa okładka

Pracowita niedziela :) Ale tak pozytywnie pracowita. Dzisiaj poświęciłam swój czas na szycie. Praca produktywna i dla mnie bardzo przyjemna. Wykonałam, a właściwie dokończyłam dziś filcową okładkę na książkę, notatnik, pamiętnik itp. 

Okładka uszyta jest maszynowo z filcu, obszyta ściegiem ręcznym z ręcznie malowanymi kwiatami (farby akrylowe).
Poza tym uszyłam cztery woreczki na suszone zioła, ale szału nie ma, więc chwalić się na blogu nie będę :D
A od jutra kolejny, drugi już tydzień warsztatów lepienia z gliny. Już nie mogę się doczekać :)
Pozdrawiam!!