sobota, 12 października 2013

Spadł jesienny liść....

... i trafił do mojej kuchni. Ale nie taki zwykły liść z drzewa, ale gliniany. Czyli kolejny mój wytwór z gliny. Początkowo miałam zamiar wykorzystać go jako podkładkę pod gorące garnki, ale jak zobaczyłam go po wypaleniu szkliwa, stwierdziłam, że sam w sobie jest piękną ozdobą.



Życzę Wam pogodnej jesieni i pięknych bukietów z jesiennych liści cieszących Wasze oczy!

niedziela, 6 października 2013

Jesienna Wymianka - niespodzianki

Brałam udział w Jesiennej Wymiance w Moje małe decoupage. 

Tematem, jak sama nazwa wskazuje, była jesień, czyli coś jesiennego lub w kolorach jesieni. Moją parą wymiankową była Marta z bloga: O wszystkim/O niczym.
I tak pewnego dnia otrzymałam przesyłkę, której zawartość przerosła moje oczekiwania! Marta robi piękne rzeczy z papierowej wikliny i tak oto dostałam koszyk/osłonkę na doniczkę i wianek, służący również za świecznik. 



A oto co ja wysłałam Marcie:

Bardzo dziękuję za piękne prezenty!!

sobota, 5 października 2013

Glina

Obiecałam Wam na przełomie sierpnia i września, że pokażę swoje prace wykonane z gliny, które lepiłam na wspomnianych warsztatach. Doczekały się wypalenia i wyszkliwienia. I nareszcie udało mi się je w końcu dostarczyć do domciu. I oto są. Na razie nie wszystkie, ale większość. Czekam na komentarze :)




 Afrykanki-mój ukochany motyw-jedynie wytlenkowane, ale w tym cały ich urok... 


Kurki do kuchni. A poniżej małe gadżety z foremek na ciasteczka.
 

  Miseczka z odlewu. Wzory misternie malowane samodzielnie.
 Dziecięce wózeczki: jeden dla chłopca...
 ....drugi dla dziewczynki.

Następnym razem dorzucę pozostałe prace. Pozdrawiam!

poniedziałek, 30 września 2013

Taka wygrana to miła niespodzianka

Witajcie! 
Jak człowiek pracuje, to ma o wiele mniej czasu na swoje pasje i spełnianie się. Ale staram się jakoś wszystko pogodzić i coś tam sobie dziergam i tworzę w tzw. "międzyczasie". W sobotę odebrałam niezwykle niespodziewaną paczkę, której się zupełnie teraz nie spodziewałam. Bo jak to być może, kiedy się bierze udział w zabawie candy, zna się wyniki i..... zapomina się o tym, że się coś wygrało. No ale w takim kieracie człowiek może po prostu głowę stracić. Ale nie ma tego złego, bo niespodzianka była podwójna.
Brałam udział w rocznicowym candy u Alison i udało mi się wygrać nagrodę pocieszenia, którą była super koszulka z napisem "Anonimowi Kotoholicy" i duuuża czekolada Milka na deser :) 



Co do napisu na T-shircie, to jak wiadomo każdy ma jakiegoś bzika i uzależnienie. I nawet kocury potrafią uzależniać, bo można być kotoholikiem ;P 
Alison, bardzo dziękuję za miłą i praktyczną niespodziankę!!
Pozdrawiam i życzę wszystkim dużo słonecznej pogody!! :)

wtorek, 24 września 2013

Popołudnie w miłym towarzystwie

Witajcie! Jest późny wieczór, ale nie zasnęłabym, gdybym Wam nie pokazała mojego dzisiejszego zakupu. 
A wszystko zaczęło się od wyprawy z mamą na miasto. Głównym celem była wędrówka po pasmanteriach w poszukiwaniu koronek. Miałam zamiar kupić trzy, góra cztery rodzaje. 
No ale jak moja mama zaczęła doradzać, to w ostateczności stałam się posiadaczką jedenastu różnych koronek w różnorodnych kolorach. Moja mama jest doskonałą towarzyszką 
i doradcą w zakupach! Nie robiłam zdjęcia koronek, bo na cóż pokazywać surowy materiał. Lepiej jak będę pokazywała gotowe efekty ich użycia :)  
Ale wszystkie są piękne! 
Dziś już nawet poczyniłam pierwsze kroki uszycia serduszka, jednak jego wypełnienie pozostawiłam na kolejny dzień.
Poza tym wstąpiłyśmy do Pepco i nie mogłam się wprost oprzeć, aby nie kupić uroczego wieszaczka. Za pewne nie wyszłabym bez niego.


Prawda, że uroczy wieszaczek. W sumie nie mam za bardzo odpowiedniego miejsca na ścianie, żeby go powiesić, ale postaram się, aby je znalazł :)

Zwieńczeniem naszych sklepowych spacerów był odpoczynek w miłej kawiarence na kawce
 i słodkich dodatkach, które prezentują się wyśmienicie (mimo iż zdjęcia robione aparatem telefonicznym), a jeszcze lepiej smakowały!

 Moja porcja: ciasto czekoladowe było mega czekoladowe, ciepłe i aż rozpływało się w ustach, a lody pistacjowe....mmm, nigdy w życiu jeszcze tak dobrych nie jadłam. 
Mamy sernik też pychota! :) No i te dekoracje z gorzkiej czekolady dopełniły całości. Aż miałam ochotę wylizać talerz do czysta, haha :)


 Tak więc miłe popołudnie zakończyło się pysznymi doznaniami smakowymi. Natomiast nasze portfele "trochę"  się uszczupliły :)
Tak więc teraz tylko pozostaje zabrać się ostro za pracę i odpalać maszynę do szycia i realizować się w szyciu ozdób z koronkami!

niedziela, 22 września 2013

Przyjaciel

...potrzebny od zaraz :) Pamiętacie mojego kociaka, którego uszyłam? To ten w fioletową kratę z czerwonym serduchem (tak tak, pamiętam o konkursie na imię dla niego, ale wybaczcie, zupełnie brak mi czasu i sił na wykonanie zaplanowanej przeze mnie niespodzianki. Obiecuję, że postaram się ją w końcu wykonać!). A więc dziś powstał jego kumpel.

I oboje:
Miłego i udanego niedzielnego wieczoru. Dobrych snów!! :)

sobota, 21 września 2013

Rocznica ślubu...

...ale nie moja ;P Wczoraj, 20 września, moi rodzice obchodzili rocznicę ślubu. Zawsze mam problem, co sprawić im na tego typu okazje. Zawsze chciałabym, żeby prezent był oryginalny, ale nie oklepany. Nie jesteśmy zwolennikami gromadzenia różnych bubli. Dlatego w tym roku były skromne, ale szczere życzenia i pierwsze w moim wykonaniu tiramisu. Tak na smaczek :)
Pochwalę się za to prezentami dla rodziców z ostatnich lat. Dwa lata temu obchodzili piękną rocznicę 25-lecia. Z tej okazji wyhaftowałam im kartkę:



Z kolei 3 lata temu sprezentowałam im haftowany obrazek pary dzieci chroniących się przed deszczem pod rozłożystym parasolem. Iście jesienna pogoda. 




Obraz haftowałam na bardzo rzadko plecionej kanwie, w kolorze kawy z mlekiem. Haftowałam nierozdzielona muliną, choć powinnam chyba jakimś gatunkiem wełenki hafciarskiej, bo 
w hafcie pozostawały wolne przestrzenie. Ale i te nadają uroku całej pracy. Ciekawe jest, że obraz posiada jedynie sześć kolorów.
No niestety, w tym roku brakło czasu na wymyślanie prezentów :)

Trzymajcie się cieplutko, a ja tymczasem pędzę korzystać z uroków słonecznej pogody, ponieważ słoneczko postanowiło zagościć w naszych rejonach w ten, niestety, ostatni dzień lata :**